Od dwóch lat jestem studentem Politechniki Gdańskiej, na wydziale elektrycznym. Nadszedł piątek, czyli jak co tydzień, czekały mnie cztery wykłady na uczelni, jednym słowem istna nuda. Wstałem koło dziewiątej rano, zjadłem śniadanie i pojechałem na uczelnię. Piątek jest najgorszym dniem, gdyż cały dzień trzeba słuchać tylko samej teorii. Na pierwszym wykładzie usiadłem z tyłu i poszedłem spać. Notatki jak zwykle robiły koleżanki siedzące z przodu. Na drugim i trzecim wykładzie graliśmy ze znajomymi w karty. Czwarty, czyli ostatni wykład z elektry zapowiadał się równie nudno jak pozostałe i tak też było. Dzisiejszym tematem były instalacje elektryczne. Robiłem notatki w obawie przed profesorem, który miał w zwyczaju chodzić po całej auli i sprawdzać, czy uważamy. O spaniu i graniu w karty nie było nawet mowy. Wykładowca przepytywał studentów na wyrywki i sprawdzał tym samym czy go słuchają i notują. Trafiło na mnie i zadał mi pytanie o przewierty drogowe. Na szczęście uważałem w tym momencie i jakoś wybrnąłem z całej tej sytuacji. Wykład trwał jeszcze przez ponad pół godziny. Cieszyliśmy się wszyscy, ponieważ zaczął się długo wyczekiwany weekend, czyli wolne od studiów, wykładów i tej całej nudnej nauki.
Zczytaj reguły wpisów, bo obowiązują, będziemy się tego trzymali, co dobre dla Was, dobre i dla Was :)